Aby zapewnić poprawne działanie i wyświetlanie tej strony Twoja przeglądarka musi zezwalać na wykonywanie skryptów JavaScript!
XXVI Mistrzostwa Polski we Włocławku - relacja
[ dodano:  poniedziałek, 25 maja 2015 przez:  Maria Sowa ]
Informacje

W weekend 23-24.05 we Włocławskiej „Hali Mistrzów” nie królował koszykarski ANVIL tylko karate. A to za sprawą XXVI Mistrzostwa Polski w Karate Tradycyjnym. Około 300 zawodników z całej Polski, medaliści Mistrzostw Świata i Europy. Pełen kalejdoskop doświadczenia od zielonych pasów, po nawet 4 dany. A wśród nich wszystkim zawodnicy naszego klubu. Nasi chłopcy i dziewczęta jak zwykle nie zawiedli, a parokrotnie nawet pozytywnie zaskoczyli.

Jednak zaczęło się od kilku niemiłych niespodzianek. Najpoważniejszą z nich była kontuzja senseia Michała, który w poniedziałek przed zawodami naderwał więzadła stawu skokowego. Michał o kulach zajechał na halę, by tym razem pełnić rolę coacha, i nie zawiódł. Ale o tym później.

W sobotę startowali seniorzy i młodzieżowcy. Naszą jedyną reprezentantką w tej kategorii była sensei Marysia. Marysia sensei (bo to ponoć tak się powinno mówić) zaprezentowała się bardzo dobrze, i po wykonaniu kata w eliminacjach i półfinale zakończyła zawody kata na 5 pozycji wyprzedzając między innymi Mistrzynię Świata młodzieżowców w kata czy Mistrzynie Świata seniorek z kata drużynowego. Jednak Senseia najbardziej cieszy niesłychany progres, jaki wykonała Marysia sensei w ciągu ostatnich miesięcy.

Niedzielne starty to starty juniorów i juniorów młodszych. Na wszystkich 4 matach rozpoczęło się od kata. Debiutanckie kata na poważnych imprezach zaliczyły nasze juniorki z niebieskimi psami: Nicole i Karolina. Dla obu start nie obył się bez przygód. Karolina startowała tuż po ściągnięciu gipsu z ręki, mało tego, wciąż mając śruby w prawej dłoni. Nicole miała znaczenie przyjemniejsze przygody, bo we Włocławku spotkała swoją miłość. Obu gratulujemy.

 

Jednocześnie swoje Kata prezentowali też Daniel Derewońko, Łukasz Mazur i Michał Kłosek sensei. Pierwsze dwójka startowała w kategorii Juniorów Młodszych. Obydwaj wygrali po 2 pojedynki kata by ostatecznie przegrać pojedynki o wejście do ósemki. Inaczej wyglądała sytuacja w kategorii juniorów. Tam aktualny mistrz świata - Michał Kłosek był zdecydowanym faworytem. Jednak Michał źle wykonał pierwsze kata i wyszedł ze swojej grupy dopiero na drugim miejscu. W półfinale zmienił kata, dzięki czemu udało mu się wejść do finałowej czwórki (również z drugiego miejsca). W finale jednak musiał uznać wyższość lepiej dysponowanego Mateusza Lekana z Biłgoraja.

Następnie rozpoczęły się starty w fuku-go. Daniel Derewońko po raz kolejny odpadł w walce o wejście do ósemki, choć trzeba przyznać, że po bardzo wyrównanym pojedynku. Julia Bittner sensei zakończyła tę konkurencję podobnie jak Daniel. Naszą ostatnią nadzieją na medal w fuku-go został Kłosek sensei. I Nie zawiódł – został Mistrzem Poski. Po drodze między innymi zrewanżował się Mateuszowi Lekanowi za przegraną w kata.

Ostatnią konkurencją indywidualną tego dnia było Kumite. Niestety Paweł Jęsiek odpadł już w pierwszej rundzie. Ale na placu boju wciąż pozostała Julka, Michał Kłosek oraz reprezentujący barwy Częstochowy Nikodem Ogoński. O tym ostatniem należy się wyjaśnienie - junior młodszy Nikodem jest zawodnikiem KKT Częstochowa, ale ponieważ jest on w kadrze wojewódzkiej, jednym z jego trenerów jest również nasz Sensei. A dodatkowo Nikodem na zawody przyjechał z naszymi zawodnikami, mieszkał z naszymi i poprosił senseia Michała żeby był jego coachem.

Niestety Michał Kłosek nie zdobył w kumite medalu. Po wyrównanej walce przegrał z reprezentantem Zamościa. Zacznie lepiej spisała się Julka Bittner która w bardzo dobrym stylu wygrywała kolejne walki. Po dramatyczny półfinale z zawodniczką KK 44 Łódź udało jej się wejść do finału. Tam jednak uległa reprezentantce klubu z Łęknicy.  Jednak najbardziej zaskoczył nas właśnie Nikodem. Wygrywał kolejne walki w każdej zdobywając punkty, by w finale spotkać się z zawodnikiem toruńskiego klubu Kumade. W finale Nikodem dał radę zdobyć punkty, samemu ich nie tracąc i został Mistrzem Polski juniorów młodszych w kumite indywidualnym.

 

O startach naszych juniorów młodszych w enbu wolimy nie pisać za dużo, bo i oni sami za dużo w nich nie pokazali. Osobną sprawą jest start naszej drużyny kata. Kłosek, Derewońko i Mazur weszli do finału z 3 miejsca. Chyba sami się tego nie spodziewali, a na pewno na start w finale nie byli przygotowani. Po załapaniu masy punktów karnych i w kata i w bunkai spadli na 4 pozycję, tym razem medal przeszedł im koło nosa.

Ostatnią konkurencją całych zawodów było kumite drużynowe. Co prawda na listopadowym Pucharze Polski w kumite drużynowym nasza ekipa była pierwsza, jednak to było w kategorii juniorów młodszych, a teraz musieli startować również z juniorami starszymi. Nasi reprezentanci w składzie Jęsiek, Mazur, Derewońko i Kłosek najpierw pokonali zeszłorocznych medalistów z Pruszkowa zdobywając 20 punktów (czyli 5 waza-ari). Potem po pełnej emocji i punktów walce pokonali największych faworytów z Lublina. W finale naprzeciw naszym zawodnikom wyszła drużyna z Kraśnika. Po 3 walkach był remis po dwa waza-ari i o wyniku finału miała zadecydować dogrywka. W tej, po pięknym kopnięciu maegeri , mistrzostwo dla Bytomia wywalczył Kłosek sensei.

 

Podsumowując, mimo sporej dawki pecha oraz dzięki gargantuicznej porcji emocji udało się wywalczyć dwa złote medale, dwa srebrne, jedno czwarte miejsce oraz udało się nam znacznie pomóc Nikodemowi w zdobyciu jego złotego medalu.


„Nie ma Lipy!” ;)

 

Galerię możecie zobaczyć w zakładce "zdjęcia" :)



  Komentarze:
pokaż >
wczytywanie wczytywanie...


Dodaj:


zapisywanie zapisywanie...